Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawy plastyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawy plastyczne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 kwietnia 2017

Umba, Bulba, Bam?!
Jeśli ktoś z Was w to nie wierzy, niech zobaczy sam!

    Dzisiaj chciałam Wam pokazać jedną z moich ulubionych prac plastyczno-technicznych, którą już wielokrotnie wykonywałam z moimi Podopiecznymi.
    Dlaczego ją tak lubię? Czemu tak często do niej wracam? To bardzo proste! Otóż:
- tworzący swoje małe dzieło Maluch ma niemal całkowitą dowolność dobrania elementów, a więc tym samym uczy się decydowania, które zapewniam Was, jest dla niego źródłem sporego zadowolenia [szczególnie potwierdzi to zdrowo rozwijający się dwulatek, jak i obcujący z nim jego Rodzice/opiekunowie] ;)
- Dziecko dobrze się bawi przy jednoczesnym ćwiczeniu małej motoryki,
- wytwór/efekt finalny, choć za każdym razem inny, to bez wątpienia satysfakcjonujący i ciekawy!

Podsumowując: 3 razy TAK dla stworków, potworków lub jak kto woli ufoludków, o których tu mowa.

Puli-Pulinka, Pikok, Serduszkwiat, Zębatek

    Pierwsze potworki robiłam kilka lat temu, jeszcze z dziewczynką, którą się wówczas opiekowałam. Do ich wykonania potrzebowałyśmy zaledwie pianki [tak, tej słynnej z Biedronki ;), ale w innych sklepach też ją spokojnie dostaniecie], ruchomych oczu i dobrego kleju/dwustronnej taśmy klejącej.
   W domu wycięłam z pianki poszczególne elementy, które następnie wystarczyło połączyć według własnego uznania. Ograniczały nas jedynie wyobraźnia oraz ilość przygotowanych materiałów ;).
    Najlepszy dowód na potwierdzenie świetności zabawy? Prośba Dziecka o więcej, która kilka dni później została spełniona. Tym razem przy użyciu pianki brokatowej.


    Nie tak dawno temu ufoludki wykonywałam również z moją obecną Podopieczną.

    Tym razem jednak miałyśmy konkretny pierwowzór ;). Motywem przewodnim były ufoludki z jednej z ulubionych piosenek Podopiecznej [Śpiewające Brzdące - Ufoludki na urlopie].


    Jak widać jednak poniżej, na ufoludkach z piosenki się nie skończyło. Pochłonięta dobrą zabawą Podopieczna wykonała dodatkowo kolejne, już całkowicie swoje potworki, a do kompletu, jak to sama określiła, "kanapkę".

    Co tu dużo pisać? Maluch zajęty i usatysfakcjonowany. Myślę, że Rodzice/opiekunowie też na tym skorzystają ;). Jak najbardziej polecam i przyznaję zabawie zasłużone 5 gwiazdek.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Urodziny już niebawem, gości zaprosimy zatem!


    W związku ze zbliżającymi się urodzinami (już 3.!) mojej Podopiecznej, Jej Rodzice poprosili nas, abyśmy wspólnie zrobiły zaproszenia na przyjęcie, które niebawem ma się odbyć z tej okazji. Jako że motyw przewodni całej imprezy był mi już znany, pozostało zabrać się do pracy i coś wymyślić.

    Jak wykonałyśmy zaproszenia? Od podstaw.
    Najpierw samodzielnie w domu przygotowałam bazę zaproszeń na kartkach A5. Co to znaczy? Wybrałam odpowiednie ilustracje, dopasowałam ich wielkość, "poskładałam" je w programie komputerowym, wypełniłam środek, tzw. część informacyjną, a na końcu wydrukowałam. Następnie zabrałam się za przygotowywanie elementów, którymi należało wykończyć nasze zaproszenia. Zależało mi, aby nadać im lekkiej trójwymiarowości i tak oto padło na przygotowanie poszczególnych rozmaitości (np. miękkich i ruchomych), które później Polcia przykleiła w wybranych miejscach.

    Pochwalę się Wam i napiszę, że Podopiecznej chyba spodobał się ogólny pomysł, bo podłapała go raz-dwa i równie szybko ozdobiła tytułowe strony zaproszeń. Bez większego tłumaczenia Mała intuicyjnie wiedziała, co robić i zabrała się do pracy. Każdy z bohaterów ulubionej bajki Polci otrzymał odpowiednie ubranko z filcu oraz zestaw wybranych dodatków. Myślę, że wszystko jest dobrze widoczne na zdjęciach.
    Na samym końcu Podopieczna ozdobiła zaproszenia wewnątrz przyklejając według własnego uznania tematyczne naklejki. Gotowe!

    Z tego co mi wiadomo, kilka zaproszeń zostało już rozdanych.
    A teraz powiedzcie mi tak szczerze, czy gdyby ktoś Was uraczył takim urodzinowym zaproszeniem, przyjęlibyście go i z chęcią pojawili się na przyjęciu :)??

niedziela, 16 października 2016

Sowy czy kury? Oto jest pytanie!


    Pierwszy miesiąc jesieni już niemal za nami. To oczywiste, że w tym czasie wraz z Podopiecznymi bawimy się w zabawy o jesiennej tematyce, a i wykonujemy stricte jesienne prace plastyczno-techniczne. Dziś chciałabym Wam zaprezentować jedną z takich właśnie.
    W zamyśle miały być sowy, ale czy tak owe nam wyszły? Zdecydujcie sami ;).

    Ostatnio jedna z Was [o ile się nie mylę to Kraina Kreatywności] podzieliła się na Facebooku szablonem sów, który później znalazłam dodatkowo przez Google. Postanowiłam z niego skorzystać. A jak ;)!
    Po wydrukowaniu i wycięciu kształtów, wymyśleniu czym je wypełnimy i znalezieniu odpowiednich materiałów [w tym "buziek" sów...? Hmm... ptaków ;)] przystąpiłyśmy do działania. [Te fragmenty sów pochodzą oczywiście z ogólnodostępnych grafik Google. Znalazłam je po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła: oczy sowy].

    Polcia bardzo chętnie tworzyła ptaszyska. Chyba pierwszy raz była aż tak zainteresowana wykonywaniem pracy plastycznej i aż tak sprawnie nam to szło. Najpierw przykleiła brzuszki wycięte z pianki dekoracyjnej z efektem pluszu. Następnie wybrała oczy sów i umiejscowiła je w odpowiednim miejscu. A na końcu najwięcej frajdy, czyli zabawa piórkami i przymocowywanie ich jako skrzydła. Tak dokładniej prezentują się nasze twory:

    Z mojej strony nie pozostaje mi nic innego, jak tylko serdecznie Wam polecić taką formę zapełnienia wędrujących po Internecie szablonów sów. Czy do końca wyszły nam sowy...? Nie mi oceniać, ale z jakiegoś powodu powstałe ptaki skojarzyły mi się również z kurami ;). Aj, może to tylko takie moje widzimisie ;).
    Aa, i na sam koniec jeszcze, tak w ramach potwierdzenia słów, iż pomysł okazał się świetny, dodam, że mała Pola nie poprzestała na zrobieniu 2. sów, a wykonała ich aż 5! Nawet te białe, które miały zostać wstępnie pomalowane farbkami - zostały białe i szybko wyklejone :).

wtorek, 6 września 2016

Plim, plam, plom, akwarium to jest rybki dom ;),
czyli akwarystycznych wpisów ciąg dalszy

    Widziałam, że ostatni wpis cieszył się dość sporą popularnością ;), stąd postanowiłam pozostać w temacie i pokazać Wam inne akwarium, które kiedyś wykonałam z poprzednią Podopieczną. Od razu uprzedzam: taaaak, miało to miejsce grubo ponad rok temu i taaak dopiero teraz ma ono swoją premierę. Oj, gdybyście wiedzieli, ile jeszcze takich perełek mam obfotografowanych. Niestety, nie ma komu publikować ;).

    Reguła tworzenia, jak zresztą doskonale widać, bardzo podobna, jednak zamiast talerzyków użyłyśmy szablonu wyciętego z grubego papieru technicznego. W zamyśle miał on przypominać kształtem kuliste akwarium ;). Następnie wystarczyło je wypełnić.

    Naklejki rybki standardowo pochodzą z arkuszy zakupionych latem w Biedronce. Jako że jednak były to wcześniejsze modele bez naklejkowych charakterystycznych bąbelków, te postanowiłam zrobić sama z... najzwyklejszej folii bąbelkowej. I tutaj od razu taka mała dygresja, wycinając je, bądźcie ostrożni, gdyż bardzo łatwo taki bąbelek przebić i z efektu nici. Aaa, i drugie wtrącenie. Przygotujcie ich od razu więcej, gdyż zapewniam, że Maluchy nie odpuszczą i korzystając z okazji kilka sobie poprzebijają. Ot, w formie zabawy. Kto tego nigdy nie robił, niech pierwszy... strzeli bąbelkiem ;).

    Na załączonych obrazkach widać również, że tym razem udało nam się zrealizować pomysł z piaskiem. Bez problemu wylądował na kartce. Miałyśmy bowiem wówczas bardzo dobrą dwustronną taśmę klejącą, a piasek nie był podkradany z osiedlowej piaskownicy, tylko pochodził ze specjalnego zestawu do wyklejania.
    Na koniec dokleiłyśmy glony tym razem wykonane ze sztywniejszej krepy oraz naturalne kamyczki i muszelki, które co jakiś czas odpadały i trzeba było je ponownie umieszczać na papierowym akwarium. Gotowe.

    Z tego co sobie przypominam [a z tą moją pamięcią jeszcze nie jest tak źle ;)] poprzedniej Podopiecznej - Wikusi - zabawa bardzo przypadła do gustu. Doskonale pamiętam, jak z radością bawiła się "kolorowym piaskiem" jeszcze na długo po wykonaniu pracy plastycznej [została nam resztka, którą namiętnie przesypywałyśmy w coraz to nowe pojemniki].
    W skrócie, od nas 5 pełnych gwiazdek!

niedziela, 28 sierpnia 2016

Rybka sobie płynie, w morskiej chowa się głębinie


    Nie do wiary! Już koniec sierpnia! Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało [swoją drogą, czy Wy też tak macie? Dzień za dniem... Mijają jak szalone!].
    Starając się jednak oderwać od myśli o zbliżającej się jesieni, ciesząc się rozpieszczającą nas w ten weekend pogodą, chciałam Wam na szybciutko pokazać jeden z naszych ostatnich tworów - naszą wersję akwarium. Schemat jego wykonania pewnie już większości z Was jest dobrze znany, jednak naszej wariacji na pewno jeszcze nie widzieliście ;). W sumie to jeden z tych pomysłów, którego efekt końcowy zawsze wyjdzie nieco inny w zależności od użytych materiałów i kreatywności samych twórców ;).
    Nie przedłużając, nasze akwaria/bulaje w całej okazałości prezentują się tak:

    Czego użyłyśmy? Papierowych talerzyków, folii do laminowania [już sztywnej, po obróbce cieplnej], farbek, znanej "biedronkowej" pianki, z której wycięłam glony oraz równie znanych z Biedronki zestawów naklejek. A! No i próbowałyśmy użyć też zwykłego piasku, ale raczej ten eksperyment nie należał do udanych ;).

    Podopieczna mieszając zielone i niebieskie farby pomalowała talerzyki. Po wyschnięciu wystarczyło na nich przykleić rybki i glony, a następnie powstałą całość przykryć kolejnymi talerzykami z wyciętym otworem. Nie wiedziałam, która wersja bardziej spodoba się Poli, więc jedną zrobiłyśmy z "szybką" [folią do laminowania], drugą zaś otwartą, tak, aby w razie chęci Podopieczna mogła "pomacać" różne faktury elementów wnętrza akwarium.

    Mimo napotkanych trudności w postaci słabej taśmy dwustronnej, która chcąc nie chcąc zmusiła nas do zmiany naszej pierwotnej koncepcji, zabawa, o dziwo(!), sprawiała nam dużo radości. Sytuację ze wspomnianą taśmą potraktowałyśmy jako kolejny nasz eksperyment i okazję do pokazania, że nie zawsze jest tak, jak to sobie zaplanujemy ;).
    Najlepszymi momentami podczas zabawy były: samo zamalowywanie(!) talerzyków [ach, to dokładanie kolejnych warstw farby ;)!] oraz przyklejanie rybek, których większość i tak wylądowała na walizce małego doktora ;).
    Od nas zasłużone 5 gwiazdek. Polecam, tym bardziej że nawet jeśli w trakcie zabawy coś nie pójdzie po Waszej myśli, efekt końcowy i tak będzie baaaaaardzo zadowalający :).

sobota, 16 lipca 2016

La..., la..., la... Lato i nasze domowe laboratorium.
Hmm... Smaku czy koloru ;)?

    Lato zobowiązuje, a jak ;)! Mawiają, że to czas, kiedy można sobie bardziej pofolgować. Folgowałyśmy i my.
    Tym razem korzystając z jednego z luźniejszych przedpołudni postanowiłyśmy w domu urządzić laboratorium. Choć nie było ono zbyt wielkie, to z pewnością z prawdziwego zdarzenia ;).
    Już jakiś czas temu - KLIK - pokazywałam na blogu, że zabawa kolorową wodą może przysporzyć wiele frajdy. Po raz kolejny postanowiłam wykorzystać w pracy ten pomysł, tyle że w obliczu wielkiego bałaganu kontra białe otoczenie musiałam go lekko zmodyfikować.
    Do Podopiecznej przyniosłam więc gotowe kolorowe mieszanki [woda + farbki do malowania paluszkami] zamknięte w małych strzykawkach. Teraz mogłyśmy już dowolnie szaleć.

    Po wykonaniu kilku niemal czarodziejskich doświadczeń, w wyniku których woda magicznie zmieniała kolor, mogłyśmy przystąpić do zrobienia letniej pracy plastycznej - smakowitych lodów. Inspiracja przyszła sama pojawiając się namiętnie na mojej FB tablicy [korzystając z okazji zapraszam i do siebie -> KLIK]. Tak więc z góry dziękuję użytkowniczkom, które je zamieściły.

    Polcia w dalszym ciągu korzystając ze strzykawek, pipetek i kolorowej wody zmieszanej w dwukomorowym pojemniczku przystąpiła do farbowania wacików/płatków kosmetycznych.

   Kiedy bawełniane krążki wyschły [a trwało to, ostrzegam, baaaaaardzo długo] mogłyśmy je przykleić na wcześniej przeze mnie przygotowane tekturowe rożki. Skończone.

    Spędzanie przedpołudnia w opisany wyżej sposób bardzo przypadło Polci do gustu. Na tyle, że mimo początkowych trudności w obsłudze strzykawek, nie zniechęciła się. Zmotywowana ciekawą zabawą i jej równie ciekawym efektem szybko załapała, w jaki sposób działa mechanizm przyboru. Cieszę się, że w tak prosty i przyjemny sposób mogłyśmy przemycić kilka prostych ćwiczeń rozwijających małą motorykę. Co więcej teraz strzykawki wykorzystujemy nawet do malowanek wodnych.
    Podsumowując, od nas zasłużone 5 gwiazdek.

wtorek, 3 maja 2016

Mamusi laurkę damy i 100 lat zaśpiewamy



W dniu Twych urodzin samej radości.
Życzę, aby uśmiech na Twej twarzy gościł!
Niech się spełni każde Twe marzenie,
A smutki idą w zapomnienie.

    Ten kto mnie już trochę zna, ten doskonale wie, że zawsze staram się być sprawiedliwa. I w życiu prywatnym, i na gruncie zawodowym; współpracując z Maluszkami. Nie inaczej ma się sprawa, gdy chodzi o prezenty dla Najbliższych [ich wybór, czy wykonanie]. Tutaj też w pełni wyznaję szumną zasadę "każdemu po równo" ;).
    Czemu o tym wspominam? Ano, dlatego że dziś są urodziny Mamy Polci i z tegoż to powodu kilka dni temu przygotowałyśmy dla Niej urodzinową kartkę, która charakterem nawiązywała do tej wręczonej we wrześniu tacie --> [KLIK]. Inaczej być nie mogło ;).
    Aby jednak nie powtarzać dokładnie tego samego motywu, tym razem na laurce znalazł się prezent wypełniony kolorowymi, akrylowymi pomponikami i udekorowany srebrną kokardką. Mamy nadzieję, że Mamie się spodoba.

    Na koniec, jako ciekawostkę dodam, że oczywiście, jak się zapewne domyślacie, pomponiki były w tym wszystkim najlepszym i najciekawszym elementem. Tak też jest po dziś dzień.
    Te małe kuleczki, najzwyczajniej rzecz ujmując, od dłuższego czasu rządzą. I tak oto przyrządzamy z nich posiłki, wypełniamy nimi klockowe atrakcje dla ludzików Lego oraz beztrosko je rozsypujemy po całym domu [rzecz jasna, później równie beztrosko je sprzątamy ;)]. Bez dwóch zdań polecam. Taka mała rzecz, a jak cieszy [a, no i zajmuje na dłuuuuuugi, długi czas] :).

sobota, 26 marca 2016

Wesołego Alleluja
Wielkanocne kartki + świąteczne gotowce

    Jako że dziś już Wielka Sobota spieszę z aktualizacją bloga. Dziś chciałam Wam głównie pokazać wielkanocne kartki, które kilka dni temu zrobiłyśmy z Polą.

    Do ich wykonania potrzebne były:
- bazy kartek, czyli papier techniczny w wybranym kolorze i formacie [u nas padło na zielone i niebieskie kartki A5],
- wydrukowane na papierze technicznym jajka,
- ilustracje kurczaczków dopasowane wielkością do tychże jaj [koniec końców ja zamieniłam je na filcowe naklejki, które akurat w tym czasie do mnie dotarły],
- farbki/kredki/pisaki + ewentualnie naklejki do ozdabiania,
- dwustronna taśma klejąca [u nad 3D 2mm].

    Na samym początku przystąpiłyśmy z Polcią do pomalowania jajeczek. I tu od razu wtrącenie, to moja mała Podopieczna wymyśliła i zadecydowała, w jaki sposób będziemy to czynić ;). Gdzieżbyśmy tam traciły czas i babrały paluszkami po kształtach? Lepiej od razu całe jajo zamoczyć w mieszance farb! I tak oto tym sposobem udekorowałyśmy kilka sztuk, kolejno wycierając je [a raczej nadmiar farby z nich] w chusteczki [tak, tak, ten obowiązek należał już do mnie ;)].

    Kiedy kolorowe jajka już wyschły mogłyśmy dokończyć wielkanocne kartki dla babć, dziadków i Poli. Aa, bo czy ja już wspominałam, że to dla nich robiłyśmy prezenty? Jeśli nie, to teraz nadrabiam, uroczyście oznajmiam i dodaję, że jedną kartkę [tylko dla siebie!] kilka dni wcześniej zamówiła sama Podopieczna ;).
    Podczas gdy Polcia decydowała się na kolor kartek, ja rozcięłam kilka kształtów jaj, tak aby wyglądały na "pęknięte". Później wystarczyło na przygotowanych bazach nakleić filcowe kurczaczki oraz kolejno papierowe skorupki jajka. Na samym końcu Mała Szefowa udekorowała kartki wewnątrz naklejkami-filcowymi jajkami [oczywiście te etapy nie do końca były realizowane podczas zdobienia laurki Poli, ale tutaj Mała miała już totalną dowolność. W końcu to stricte Jej dzieło].

   Nasze kartki gotowe! Na samiusieńkim końcu Rodzice mogli wpisać prywatne życzenia dla Obdarowywanych.
    Muszę nieskromnie przyznać, że tworzenie karteczek przebiegło nad wyraz płynnie i bardzo podobało się Polci. Mam nadzieję, że efekty naszej pracy spodobają się i Dziadkom!



***

    W tym roku oprócz kartek wykonałyśmy z Podopieczną jeszcze kilka prościutkich, wielkanocnych ozdób [w większości tzw. gotowców]. Jako że jednak ich opis znalazł się już na blogu przy okazji współpracy z poprzednią Rodzinką, dziś wklejam tylko poglądowe zdjęcie i odsyłam Was do poprzednich wpisów -> Koszyczki wielkanocne, Zajączki i kurczaczki z pianki

Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy moi Drodzy :)!

niedziela, 21 lutego 2016

Hej ho, hej ho, na ryby by się szło!


    Któż z nas nie kojarzy zabawek tego typu [patrz: zdjęcie]?

    Ano, właśnie! Mnie też rybki na magnes są znane od dawien dawna. Ba! Nawet jedną taką nakręcaną gierkę, którą sama bawiłam się jako dziecko, mam do tej pory! [Swoją drogą, chyba zaraz namówię towarzysza życia do zmierzenia się ze mną, a co ;)!]
    ... W każdym razie, dziś miało być o tym, że taką zabawę możemy spokojnie przygotować w zaciszu domowym; samodzielnie lub, co bardziej polecam, włączając w proces tworzenia Maluszki. Nie dość, że frajda gwarantowana na każdym etapie pracy, to do tego, o ile przyjemniej jest się później bawić własnoręcznie przygotowanymi zabawkami!
    Jako że podobne rybki przyszło mi robić już na studiach w ramach zaliczenia projektu z animacji zabawy, doświadczona chętnie przystąpiłam do działań z Podopieczną [jeszcze poprzednią :)].

    W domu, wraz z małą pomocą drugiej połowy, przygotowałam wędki składające się z: rączki od jednorazowej maszynki do golenia, kawałka sznurka oraz magnesu. Trochę kleju tu, trochę kleju tam, tu przywiązać, tam zawiązać i gotowe ;). Gdybyście się zastanawiały, skąd wytrzasnęłam magnesy... Otóż ja użyłam pozostałości po poniszczonych/popękanych, stricte ozdobnych, magnesach lodówkowych. Oczywiście można również dokupić nówki sztuki [sam magnes bez żadnych ozdób] na allegro, co też sama uczyniłam parę lat temu będąc jeszcze na wspomnianych studiach ;). Skoro jednak nie ma takiej potrzeby, to po co przepłacać ;)?
    Do Wikusi przyniosłam wydrukowane kolorowanki rybek w różnych kształtach. Najpierw je pokolorowałyśmy, następnie wycięłyśmy, a na koniec za pomocą taśmy klejącej przykleiłyśmy od spodu po kilka najzwyklejszych biurowych spinaczy. Im ich więcej, tym łatwiej Dzieciom przyjdzie złowić rybki. Wiadome, poziom trudności gry/zabawy możemy stopniować.

    Później wystarczyło sięgnąć po wędki i można było zaczynać zabawę :)!


    Z czasem zabawa ewoluowała i z poduszek w intensywnie niebieskim kolorze postanowiłyśmy wyczarować mały zbiornik wodny, z którego Wikusia, jak na cierpliwego rybaka przystało, wyławiała wszystkie wykonane okazy ;).

   Muszę przyznać, że ówczesnej Podopiecznej zabawa bardzo przypadła do gustu. Mnie również, tym bardziej, że była swoistego rodzaju połączeniem plastycznej z ruchową. Ponadto przygotowane materiały mogłyśmy również wykorzystać podczas różnorodnych zabaw tematycznych, które, jak wiecie, u takich Maluchów przybierają na sile :).
    Tak więc chyba nikogo nie zdziwi, że całość oceniam(y) na mocne 5 gwiazdek!


czwartek, 4 lutego 2016

Smacznego i na zdrowie ;)
Tłusty Czwartek 2016

    Jako że dziś Tłusty Czwartek, to i na blogu będzie tematycznie. A jak!
    Przed południem, właśnie z tej okazji, postanowiłyśmy wraz z Podopieczną "upichcić" małe co nie co ;). Co prawda tych smakowitości nie da się zjeść, ale wyglądają [wróć, wyglądały] i tak obłędnie. Z okazji dzisiejszego słodkiego dnia szefowe kuchni polecają tradycyjne pączusie [no dobra, mniej tradycyjne, bo z dziurką ;)] i zupełnie nietypowe, choć równie słodkie babeczki ;). Nietypowe nie znaczy jednak gorsze, więc od nich rozpocznę prezentację ;).
    Wykonanie babeczek jest bardzo proste.

Składniki:
odrobina chęci dorosłego, papier techniczny, drukarka lub umiejętność rysowania, farbki,
papierowa papilotka i coś do ozdobienia.

Czas wykonania:
do 30 minut ogarnięcia pomysłu i przygotowania materiałów za pierwszym razem,
10 minut malowania, czas na wysuszenie prac, kilka minut końcowego ozdabiania.

Poziom trudności:
łatwe

Przepis:
1) Wydrukowane kontury babeczek wyciąć 2) Przygotować papierowe papilotki i odpowiednio złożyć
3) Wymyślić i przygotować coś, co może posłużyć za ozdoby do pracy plastyczno-technicznej [guziki, cekiny, perełki, brylanciki, itp.] 4) Wraz z Maluchem dobrze się bawić podczas malowania szablonów babeczek. Kolorowe muffinki pozostawić do wyschnięcia 5) Na koniec dowolnie lub bardziej celowo udekorować.

    A jak my sobie poradziłyśmy z tym zadaniem? Oceniam, że bardzo dobrze. Podopieczna z dużą frajdą pomalowała obrazki przedstawiające babeczki. Po odczekaniu kilkunastu minut przystąpiłyśmy do dekorowania, które w przypadku tych słodkości poszło szybko. Jedną z babeczek ozdobiłyśmy różowymi perełkami, drugą zaś samoprzylepnymi brylancikami. Na koniec dodałyśmy jeszcze po jednej wydrukowanej papierowej naklejce. Ot, taka wisienka na torcie. Tfu, babeczce ;)!

    A tak wyglądały jeszcze gorące babeczki w Polciowym piekarniku ;). Mmmm, prawda, że prezentują się smakowicie? Tzn. prezentowały ;), bo kilka minut po powrocie Rodziców do domu, muffinki zostały rozbrojone ;).


    Czas na zaprezentowanie bardziej tradycyjnych tłusto-czwartkowych słodyczy, czyli oczywiście pączków. U nas, co prawda, wybór padł na oponki z dziurką w nieco bardziej amerykańskim stylu, ale chyba tylko dlatego, że łatwiej i bardziej efektownie można je przyrządzić ;). Ach te wszystkie kolorowe posypki ;).

Składniki:
odrobina chęci dorosłego, papier techniczny, drukarka lub umiejętność rysowania, farbki,
materiały do dekorowania.

Czas wykonania:
do 10 minut ogarnięcia pomysłu i przygotowania materiałów za pierwszym razem,
15 minut malowania, czas na wysuszenie prac, kilka minut końcowego ozdabiania.

Poziom trudności:
łatwe

Przepis:
1) Wydrukowane kontury donatów wyciąć 2) Wymyślić i przygotować coś, co może posłużyć za ozdoby do pracy plastyczno-technicznej [guziki, cekiny, perełki, itp.] 3) Wraz z Maluchem dobrze się bawić podczas malowania szablonów 4) Kolorowe pączusie pozostawić do wyschnięcia 5) Udekorować.

    W tym przypadku, podobnie jak przy babeczkach, największą frajdę sprawiało Polci samo malowanie. Niestety, ozdabianie, podczas którego postanowiłam przemycić naukę/utrwalanie nazw kształtów, szło nieco gorzej. Podopieczna była bardziej zainteresowana przesypywaniem piankowych naklejek, aniżeli ich naklejaniem na niemal gotowe prace. Mimo wszystko wspólnymi siłami jakoś udało nam się dokończyć słodkie przysmaki.

    Kolejne zdjęcie gratis. Pączusie. Jeszcze świeżutkie ;).

    Podsumowując, mimo minimalnych trudności napotkanych na drodze tworzenia [część dekorowania], z całą odpowiedzialnością każdemu poleciłabym wykonanie podobnych prac plastyczno-technicznych. Jeśli Wasze Maluchy lubią się kreatywnie wyżyć, a Wy macie wolną chwilę - zaserwujcie im możliwość wspólnego przygotowania papierowych łakoci. Co prawda, nie ma co liczyć na ich konsumpcję, ale przecież nie o to w tym chodzi ;).



    Informacja dla Zainteresowanych: Wszystkim chętnym mogę wysłać plik Worda z gotowymi szablonami dopasowanymi do papilotek standardowej wielkości 5cm.
    Dziękuję, zapraszam i polecam się na przyszłość ;).

sobota, 23 stycznia 2016

Dzień Babci i Dzień Dziadka 2016

 

Na Dzień Babci i Dziadka chcę złożyć życzenia.
100 lat, nie wiedząc co to zmartwienia!
Życzę Tobie, Babciu miła,
byś zawsze szczęśliwa była.
Życzę Tobie, Dziadziu kochany,
byś zawsze był uradowany!



Najserdeczniejsze [choć nieco spóźnione] życzenia dla wszystkich Babć i Dziadków!

    Tak, tak, wiem, że jestem w tym roku nieco spóźniona, ale tym razem mam wytłumaczenie ;). Jako że Podopieczna dopiero w weekend dostarczy Dziadkom prezenty, nie chciałam wcześniej "spoilerować" na blogu. Chyba sami rozumiecie ;)?
    W tym roku z okazji tych wyjątkowych świąt zrobiłyśmy wraz z Polą prościutkie laurki i małe obrazki. Kto śledzi tę stronę, ten doskonale wie, że podobne prace plastyczno-techniczne już się tutaj przewijały. Nie będę ukrywać, najzwyczajniej zdarza mi się korzystać z pomysłów, co do których mam pewność, że się sprawdzą. Tym bardziej, że owe laurki to praca, o którą chyba najczęściej pytacie w e-mailach, jednocześnie prosząc o ich szablon [Dziękuję i polecam się na przyszłość :)].
    Jako że każdy wytwór małych rączek jest jedyny i niepowtarzalny, postanowiłam z Polcią pobawić się w malarki ;). I tak oto tym sposobem, kilka dni temu powstały piękne, choć rzeczywiście małe [7,5 x 7,5cm] obrazki przedstawiające... Tamtatadam... Kwiaty! Czy Wy też to widzicie? Na pierwszym piękna róża z rozłożystymi płatkami, na drugim zaś urocze kwiaty polne, hmm... może maki?
    Podstawę naszych dzieł stanowiły gotowe podobrazia, które jakiś czas temu kupiłam na zapas w empiku. Polecam, gdyż da się na nich malować nawet "paluszkowymi farbkami".
    Podopiecznej, jak zwykle zresztą ;), podobało się malowanie. Mam nadzieję, że gotowe efekty naszej pracy spodobają się również Babciom i Dziadkom!



Dla zainteresowanych:
Prezenty na Dzień Babci i Dziadka 2015
Podarki na Dzień Babci i Dziadka 2014
Laurki Dzień Babci i Dziadka 2014
Ramki na zdjęcia Dzień Babci i Dziadka 2014

czwartek, 24 grudnia 2015

Ho, ho, ho... Choinka wielokrotnego użytku


    Tak, wiem, blog od miesięcy świeci pustkami... Nie będę się tłumaczyć... Po prostu przyznam szczerze, że przy natłoku wszystkich zajęć i obowiązków aktualizowanie strony nie jest dla mnie priorytetem. Swoją drogą, podziwiam te wszystkie osoby, które oprócz prowadzenia domu, realizowania się w pracy zawodowej, jeszcze dają radę aktualizować regularnie swoje blogi. Jak Wy to robicie?! Kiedy na to wszystko znajdujecie czas?! Chętnie poznam Wasze tajniki!
    Jako że w końcu nadeszły święta, w moim odczuciu kilka dni, w których można sobie pozwolić na trochę luzu, wreszcie biorę się za odświeżenie Świata niani. Dziś chciałam Wam przedstawić choinkę, którą ozdabiałyśmy z Polą.
    Teoretycznie choinka jest częścią gotowego zestawu kreatywnego. Według instrukcji filcowe drzewko wystarczy ozdobić dołączonymi do kompletu samoprzylepnymi świecidełkami i złotym sznureczkiem. Ja, jak to ja, postanowiłam jednak coś zmienić ;).
    W tamtym roku jeszcze wraz z Wikusią ową choinkę ozdabiałyśmy kolorowymi pomponikami. Na koniec dodałyśmy sznureczek z przyssawką i voilà.

    W tym roku, podczas zabaw z siostrzenicą, wpadł mi do głowy pewien pomysł... Hmmm... A gdyby tak filcową choinkę wykorzystać nie tylko jeden raz? I tak oto tym sposobem powstała choinka wielokrotnego użytku, którą można wielokrotnie przystrajać ozdobami na rzep! Nam jako ozdoby posłużyły kolorowe guziki, ale Wy tak naprawdę możecie w tym celu użyć, co tylko chcecie. Wystarczy, że wybrane materiały/ozdoby podkleicie samoprzylepną taśmą z rzepem.

    Małej Poli bardzo przypadła do gustu taka forma zdobienia świątecznego drzewka. Najlepszym na to dowodem może być fakt, iż po skończonej pracy podniosła swoje dzieło ku górze i wyraziła swój zachwyt dumnym "tamtatadam"! ;) Myślę, że taki rodzaj pochwały jest wystarczającym argumentem, aby temuż to wytworowi przyznać 5 gwiazdek ;).



    P.S. Potrzebujecie filcowej choinki, a niekoniecznie chcecie kupować cały zestaw kreatywny? Nic prostszego, wystarczy, że zaopatrzycie się w kawałek grubszego filcu [stacjonarne pasmanterie, sklepy internetowe] i wytniecie z niego pożądany kształt.