niedziela, 28 sierpnia 2016

Rybka sobie płynie, w morskiej chowa się głębinie


    Nie do wiary! Już koniec sierpnia! Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało [swoją drogą, czy Wy też tak macie? Dzień za dniem... Mijają jak szalone!].
    Starając się jednak oderwać od myśli o zbliżającej się jesieni, ciesząc się rozpieszczającą nas w ten weekend pogodą, chciałam Wam na szybciutko pokazać jeden z naszych ostatnich tworów - naszą wersję akwarium. Schemat jego wykonania pewnie już większości z Was jest dobrze znany, jednak naszej wariacji na pewno jeszcze nie widzieliście ;). W sumie to jeden z tych pomysłów, którego efekt końcowy zawsze wyjdzie nieco inny w zależności od użytych materiałów i kreatywności samych twórców ;).
    Nie przedłużając, nasze akwaria/bulaje w całej okazałości prezentują się tak:

    Czego użyłyśmy? Papierowych talerzyków, folii do laminowania [już sztywnej, po obróbce cieplnej], farbek, znanej "biedronkowej" pianki, z której wycięłam glony oraz równie znanych z Biedronki zestawów naklejek. A! No i próbowałyśmy użyć też zwykłego piasku, ale raczej ten eksperyment nie należał do udanych ;).

    Podopieczna mieszając zielone i niebieskie farby pomalowała talerzyki. Po wyschnięciu wystarczyło na nich przykleić rybki i glony, a następnie powstałą całość przykryć kolejnymi talerzykami z wyciętym otworem. Nie wiedziałam, która wersja bardziej spodoba się Poli, więc jedną zrobiłyśmy z "szybką" [folią do laminowania], drugą zaś otwartą, tak, aby w razie chęci Podopieczna mogła "pomacać" różne faktury elementów wnętrza akwarium.

    Mimo napotkanych trudności w postaci słabej taśmy dwustronnej, która chcąc nie chcąc zmusiła nas do zmiany naszej pierwotnej koncepcji, zabawa, o dziwo(!), sprawiała nam dużo radości. Sytuację ze wspomnianą taśmą potraktowałyśmy jako kolejny nasz eksperyment i okazję do pokazania, że nie zawsze jest tak, jak to sobie zaplanujemy ;).
    Najlepszymi momentami podczas zabawy były: samo zamalowywanie(!) talerzyków [ach, to dokładanie kolejnych warstw farby ;)!] oraz przyklejanie rybek, których większość i tak wylądowała na walizce małego doktora ;).
    Od nas zasłużone 5 gwiazdek. Polecam, tym bardziej że nawet jeśli w trakcie zabawy coś nie pójdzie po Waszej myśli, efekt końcowy i tak będzie baaaaaardzo zadowalający :).

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny pomysł i wręcz idealne wykonanie,z dbałością o każdy szczegół :) No ale już jestem przyzwyczajona, że właśnie tego można się po Tobie spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Dziękuję, ale...
      Uradowałaś i zmartwiłaś mnie jednocześnie ;). Jakby to ująć, hmm... Uzmysłowiłaś mi, ze też takie rzeczy o ludziach można wywnioskować zaledwie z kilku postów na blogu ;).

      Usuń
  2. Świetne.Odgapiam :)

    OdpowiedzUsuń