niedziela, 24 czerwca 2018

KOMPENDIUM WIEDZY NIANI:
Jak być dobrą opiekunką i nie zwariować?

Cześć! Niedawno zdałam sobie sprawę, że stuknęła mi okrągła rocznica - 10 lat przepracowanych w zawodzie niani. Dlatego też - natchniona ;) - postanowiłam zacząć cykl nowych wpisów, serię zatytułowaną KOMPENDIUM WIEDZY. Dzisiaj zgodnie z tytułem postu będzie o tym, jak być i na przestrzeni lat nadal pozostać dobrą opiekunką, a przy okazji nie zwariować. Generalnie można by to potraktować szerzej i po prostu rozprawiać, jak być dobrym pracownikiem, ale moja wrodzona skromność pozwala mi pisać wyłącznie o konkretnym wycinku rzeczywistości, który faktycznie jest mi dobrze znany. Zatem zaczynamy!

    Czy kiedykolwiek zastanawiałyście się od czego zależy nasza produktywność w pracy? Dlaczego niekiedy nam się chcę bardziej, a innym razem znacznie mniej? Co robić, żeby ciągle cieszyć się swoją pracą i nie zgubić po drodze pasji, która leży u podstaw ścieżki zawodowej? No, to ja Wam powiem, że ostatnio o tym myślałam i to całkiem sporo. Oto wnioski do jakich udało mi się dojść (ostrzegam w niektórych momentach będzie górnolotnie. Jeśli ktoś nie lubi czczego gadania, z góry przepraszam. Sama za tym nie przepadam, no, ale... Inaczej się po prostu nie dało!):

1) Lubuj się w swojej pracy.
Ot, najzwyczajniej. Lub to co robisz! Ba! Niektórzy by nawet powiedzieli: kochaj, to co robisz! Niech to, czym się zajmujesz na co dzień, sprawia Ci przyjemność. Proste? Proste! Górnolotne? A jak! No, ale inaczej się nie da. Jeśli jesteś osobą, która na sam widok dzieci ucieka, jeśli denerwują Cię śmiechy i płacze, ot zwyczajne odgłosy wydawane przez dzieci, a uczestnictwo we wszelakiego rodzaju zabawach dziecięcych jest dla Ciebie katorgą - no to, sorry gregory, ale nigdy nie uda Ci się zostać dobrą opiekunką / dobrym opiekunem.



2) Bądź merytorycznie, a w następnej kolejności praktycznie przygotowana do swojej pracy.
Jeśli masz podstawową wiedzę z danego zakresu [w tym przypadku dot.rozwoju dzieci], jeśli wiesz co, jak i po co masz robić, będziesz o wiele spokojniejsza i pewniejsza siebie. Nie będziesz - przerażona - męczyła się dzień w dzień przez bite [a nawet i niekiedy więcej] 8h. Jakby to powiedzieć, hmm... No, gdyby ktoś mnie teraz wysłał na budowę i kazał zarządzać pracownikami, też bym była lekko [to mało powiedziane ;)] spanikowana ;). Dodatkowo pamiętaj, że [mali] ludzie, z którymi przyjdzie Ci współpracować, doskonale wyczuwają wszystkie emocje i na nie reagują. Stąd Twój spokój i Twoje opanowanie będą tylko i wyłącznie sprzymierzeńcami wspólnej, radosnej pracy.


W następnej kolejności, skoro już wiesz co i w jakim celu masz robić, po prostu to RÓB! Nie spoczywaj na laurach, nie odbębniaj swojej pracy byle jak, nie myśl, że każdego dnia jakoś to będzie. Jeśli w swoją pracę nie włożysz choć odrobiny wysiłku, to muszę Cię rozczarować, ale nie, NIC Z TEGO NIE BĘDZIE. Moja rada? Przygotowuj się do pracy. W wolnym tłumaczeniu: przygotowuj dla dzieci dodatkowe zabawy/zajęcia, wymyślaj, co danego dnia będziesz z Maluchami robić i najzwyczajniej zorganizuj to. Osobiście, gdybym codziennie miała chodzić do pracy totalnie nieprzygotowana - mniej więcej po miesiącu pewnie bym się wykończyła i zanudziła [Podopiecznego przy okazji też ;)]. [jasne, tutaj również trzeba znać umiar, żeby nie zapełnić dziecku każdej wolnej chwili. Odrobina nic-nie-robienia pobudza bowiem do rozwoju, m.in. wyobraźni]

Aby więc zrealizować założenie tego punktu, trzeba poświęcić trochę swojego czasu i wysiłku. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale skoro spełniacie punkt 1. [odsyłam ;)], to na szczęście raczej przyjemnie.


3) Nie bierz pierwszej lepszej pracy.
Chcesz być zadowolona ze swojej pracy? Nie chcesz czuć niechęci każdego poranka? W takim razie pamiętaj, aby nie łapać się pierwszej lepszej pracy i nie przyjmować pierwszej oferty, jaką otrzymasz. Znajdź pracę, w której odpowiadają Ci wszystkie warunki zatrudnienia: zarówno prawne, czasowo-godzinowe, finansowe, jak i obowiązkowo-zadaniowe. Tylko wówczas będziesz czuć satysfakcję, która pozwoli Ci każdego dnia wstawać z uśmiechem na twarzy i z radością realizować się w roli niani.


4) Rozwijaj się.
Zawodowo i prywatnie. W miarę możliwości uczęszczaj na kursy doszkalające. Szlifuj swój nianiowy warsztat. Zdobywaj dodatkowe umiejętności i wiedzę, a następnie wykorzystuj je w praktyce. W wielu dużych miastach Polski organizowane są nawet bezpłatne zajęcia. Korzystaj z nich!
To pozwoli Ci również zaspokoić potrzebę przynależności - spotkania w dorosłym gronie ludzi podobnych do Ciebie, pracujących w podobnym lub nawet tym samym zawodzie, to jest TO!
Rozwijaj się również w innych obszarach. Jeśli masz swoje hobby, świetnie! Poświęcaj mu czas. Tylko wtedy będziesz czuć się szczęśliwa i będziesz w stanie uszczęśliwić małego także rozwijającego się człowieka - Twojego Podopiecznego.


5) Pracuj u ludzi [a w zasadzie to współpracuj z Rodzinami], których metody wychowawcze są zbieżne z Twoimi.
Jesteś opiekunką pracującą w nurcie rodzicielstwa bliskości? Dialog i porozumienie są Ci bliskie, a kary dalekie? No to jasne jest, że nie dogadasz się z Rodzicami, których podstawową ekhm, ekhm "metodą wychowawczą" jest ciągłe stawianie dziecka do kąta. Oczywiście, działa to też w drugą stronę. Jak to mawiają, cały w tym ambaras, aby dwoje chciało naraz ;). Na szczęście jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że dani rodzice trafią na odpowiadającą im nianię, a niania na pasujących jej rodziców - trzeba jedynie dobrze poszukać. Rada: już na rozmowie kwalifikacyjnej poruszajcie wraz w Rodzicami temat stosowanych metod i technik wychowawczych. Jeśli trzeba, dopytujcie! Nawet bardzo szczegółowo. To pozwoli Wam wzajemnie uniknąć rozczarowania i frustracji.



6) Pamiętaj o tym, jaką rolę pełnisz.
Chociażby nie wiadomo za jak dobrą i doświadczoną nianię się uważasz, schowaj na chwilę dumę do kieszeni i pamiętaj, że jesteś i AŻ i TYLKO opiekunką. Dziecko ma swoich Rodziców i to od nich głównie zależy, jak zostanie ono wychowane. Z całym szacunkiem dla Ciebie, Twojej wiedzy i Twojego doświadczenia, nawet jeśli masz rację [bo i tak się zdarza bardzo często], musisz pamiętać, że decydujący głos w sprawie wychowania Dziecka zawsze mają rodzice. Ot, tyle! To my jako opiekunki musimy się dostosować do ich planu wychowawczego. Nie odwrotnie. Owszem, możemy starać się sugerować, pomagać [szczególnie wtedy, jeśli zostaniemy poproszone o zdanie, czy radę], ale nie możemy narzucać z góry swoich sposobów. No i znów wracamy do punktu 5. - najważniejsze, aby danym nianiom udało się spotkać z danymi rodzicami. Wówczas marne szanse na niepowodzenie współpracy. I tak jeszcze szeptem, jeśli z jakiegoś powodu, Droga Nianiu, coś się zmieniło, np. nie jesteś w stanie wypełniać swoich obowiązków bez poczucia fałszu, bez nurtującej myśli, że metody rodziców zawodzą, jeśli bardzo nie są w zgodzie z Tobą, albo zdajesz sobie sprawę, jakie negatywne konsekwencje niosą za sobą - UCIEKAJ! Po prostu zwiewaj, ale kulturalnie i zgodnie z ustalonymi wcześniej zasadami, czyli przypadkiem nie z dnia na dzień, zostawiając przy okazji rodziców na lodzie.


7) Nie przepracowuj się.
Zachowaj równowagę między życiem prywatnym, a zawodowym. Rozplanuj swoją pracę tak, abyś miała czas na swoje domowe obowiązki, inne zajęcia i chociażby hobby. Taka równowaga pomoże Ci utrzymać zdrowie psychiczne, spokój i radość, które są niezwykle ważne w pracy opiekunki. Nie pracuj bez wytchnienia, bo przepracowana niania to zła niania. Naukowo udowodniono, że ciągłe zmęczenie i niewyspanie obniżają nastrój oraz zdolności psychomotoryczne, powodują spadek odporności, a pokłady cierpliwości w magiczny sposób wyparowują. Wracając tym samym do punktu 3. pracuj za godną, odpowiadającą Ci stawkę, abyś nie musiała brać ciągle wyczerpujących Cię nadgodzin pozwalających na przeżycie raptem od 1. do 1. A nawet jeśli otrzymujesz dobrą pensję, mimo sympatii i szacunku do pracodawców, czasem im odmów świadczenia swoich usług dłużej niż to było ustalone. Zrób to nie tylko dla siebie, ale i całej dalszej współpracy. Pamiętaj, że szczęśliwa niania to szczęśliwe dziecko i jeśli będzie taka konieczność [choć mam nadzieję, że nie ;)], to bez skrępowania przypominaj o tym swoim usługobiorcom.



8. Oddzielaj swoje życie prywatne od zawodowego.
To chyba najtrudniejsze do zrobienia, bo jesteśmy tylko ludźmi i rządzimy się swoimi prawami, a raczej to nami rządzą głównie emocje, lecz... Staraj się zostawiać swoje prywatne problemy za zamkniętymi drzwiami. Dzieje się u Ciebie coś niedobrego? Coś w Twoim życiu prywatnym idzie nie tak? Na czas dniówki w pracy spróbuj o tym nie myśleć. Tak, wiem, łatwo się mówi, dlatego piszę próbuj [to nic nie kosztuje ;)]. Próbuj! - powtórzę się: w pracy próbuj skupić się na swoich zawodowych obowiązkach. Niestety, w drugą stronę już nie tak łatwo tego dokonać, bo jeśli w życiu zawodowym coś się psuje, to rzutuje to na całe życie prywatne.

Co poza tym? Postaraj się w każdej minucie swojego życia nie otaczać dziećmi. Tak wiem, możesz to najzwyczajniej lubić i super! Ba! Sama to lubię, ale... Przyznaj, czy jedząc codziennie tylko pizze, w końcu by Ci się nie przejadła? Czy mając wszystko tylko i wyłącznie w jednym kolorze, w końcu by Ci on nie zbrzydł? Czy chodząc stale na spacer w jedno i to samo miejsce, w końcu byś nie miała ochoty pójść gdzieś indziej? Już nie wspominając o tym, że pewnie to pierwsze przez jakiś czas omijałabyś szerokim łukiem. No, to tak samo to wygląda w przypadku ciągłego narażania się na jakikolwiek inny bodziec. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek był każdego dnia w stanie [i przy okazji przy tym nie zwariował ;)]: iść na 8-9h do pracy jako opiekunka, popołudniu na spacer w okolicy głośnego placu zabaw, w wolnym czasie słuchać piosenek dla najmłodszych, a wieczorami, załóżmy, pomagać komuś z rodziny w opiece nad jego dzieckiem. NIET.


9) Dbaj o siebie i swoje zdrowie
Dbaj o siebie, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi, a przynajmniej nie tak dobrze, jak Ty sama ;). Nie przepracowuj się, wysypiaj się, jedz zdrowo. Jeśli organizm odmawia Ci posłuszeństwa, jesteś naprawdę chora, idź na L4. Wykuruj się, poleż, przede wszystkim pozwól sobie na to. Boisz się? Chcesz być fair w stosunku do Rodziców? Świetnie, to doskonale o Tobie świadczy, ale czasem najzwyczajniej pomyśl o sobie i ewentualnych konsekwencjach ciągłego przeciążania organizmu. Rodzice powinni to zrozumieć. Szanując siebie, stwarzasz warunki, aby szanowali Ciebie inni [Raaaanyyy, naprawdę brzmię jak jakiś przereklamowany kołcz, ale co poradzę, jak tych paru najprostszych zasad naprawdę dobrze się trzymać].
Inne rady? W czasie snu Malucha pozwól sobie odpocząć. Usiądź, zatrzymaj się, wycisz. Zregeneruj swoje siły psychiczne i fizyczne na resztę wspólnego dnia. Nie gódź się na wykonywanie pierdyliarda innych, zupełnie niezwiązanych z Twoją profesją obowiązków.

Praca z dziećmi, choć ją bardzo lubię, nie oszukujmy się, bywa wyczerpująca zarówno psychicznie [ciągłe kontrolowanie się, zachowywanie nieskończonych pokładów cierpliwości, utrzymanie ciągłego spokoju], jak i fizycznie [schylanie, dźwiganie, bieganie].
Pamiętajcie również o należącym się Wam urlopie. Niania jak każdy pracownik ma prawo do wypoczynku. Tym bardziej, że niejednokrotnie, o czym zapewne doskonale wiesz, jej pełny etat to więcej niż 40h/tygodniowo.


10. Nie obwiniaj się.
Oczywiście, zależy, o co chodzi ;), ale już spieszę z wyjaśnieniami, co miałam na myśli. Chciałam tylko przekazać, abyś:
- nie obwiniała się, jeśli jakaś zaplanowana aktywność danego dnia Ci nie wyjdzie, np. dziecko nie miało ochoty/nie potrafiło zrobić tego, co zaplanowałaś. No, trudno, tak się zdarza. Każdy jest inny, może mu się coś nie podobać, albo może to nie być jeszcze jego czas. Najważniejsze, żebyś sobie zdała z tego sprawę i na dany moment odpuściła. To nie Twoja wina. To niczyja wina! A tym bardziej nie czyni Cię to złą opiekunką,
- nie brała do siebie każdego przytyku osób trzecich na temat Twoich wyborów, wybranego zawodu, itd. To nie ma sensu, robisz krzywdę tylko i wyłącznie sobie. Jak ktoś ma ochotę gadać, niech gada. Może z czasem nauczysz się odpowiadać na takie zaczepki,
- nie przejmowała się drobnymi błędami, potrafiła się do nich przyznać, naprawiała je i czerpała z nich lekcję. Jesteśmy tylko ludźmi. Przykład: kiedy zdarzyło mi się zapomnieć podać dziecku dawki witaminy D, nie bałam się, nie kryłam z tym, potrafiłam zadzwonić do rodziców popołudniu i im to powiedzieć. Nic aż tak złego się nie stało, rodzice podali Maluchowi suplement, a ja pozostałam z poczuciem, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby swój drobny błąd naprawić,
- jeśli ktoś Cię oszuka [mam tu na myśli pracodawcę], przepracuj swoją złość, pozwól sobie na odczuwanie szeregu innych emocji, ale nie obwiniaj się. To się mogło zdarzyć każdemu, nawet takiej Kasi ze Świata Niani ;). Nie mogłaś tego przewidzieć. Nie miałaś jak! Mimo wszystko zachowaj klasę do końca i staraj się w kulturalny sposób walczyć o to, co Ci się należy.


No, to chyba by było na tyle :). Jeśli komukolwiek udało się dobrnąć do końca tekstu, gratuluję i dziękuję. Czekam na Wasze komentarze w tym temacie. Może o czymś jeszcze zapomniałam? A może macie w kilku kwestiach inne zdanie? Chętnie je poznam!

1 komentarz: